21 January 2010To jest dopiero ŚNIEG
Czy ja wczoraj narzekałem na pogodę? Cofam wszystko! To, co dzieje się dzisiaj, to jest dopiero rzeźnia! Ja nie wiem, co się dzieje z tą pogodą, ale jak ten śnieg nie zniknie, to mnie chyba szlag trafi, stracę pracę, rozwiodę się z żoną, no nie wiem, po prostu już nie mogę. Nauczony wczorajszym doświadczeniem, wyszedłem z domu o pół godziny wcześniej (tak, dokładnie pół godziny, trzydzieści minut, co do minuty!) – oczywiście po to, żeby mieć stuprocentową pewność, że nie spóźnię się do pracy ani o sekundę… No i żeby szef nie mógł mieć żadnego powodu do pretensji, żalów i krzyków. I co? I spóźniłem się! Był jakiś wypadek na drodze, czy coś takiego, i stałem w korku ponad czterdzieści minut! Niezbyt dobrze zaczyna mi się Nowy Rok, niezbyt dobrze. Ale mam nadzieję, że będzie lepiej. I nawet postanowiłem, że jutro pojadę do pracy tramwajem! Przezorny zawsze ubezpieczony. Jutro już nie mogę się spóźnić, bo to, bez jaj, byłaby przesada.
