20 January 2010Co za śnieg!
Jejku, ale zasypało! Droga do pracy, która normalnie, nawet wliczając stanie w korkach, zajmuje mi maksymalnie trzydzieści minut, dzisiaj, przez ten cholerny śnieg i korki tak wielkie, jakich chyba od lat nie widziałem, zajęła mi prawie godzinę! Oczywiście byłem spóźniony i na dzień dobry dostałem pogadankę od szefa, że inni jakoś się nie spóźnili mimo korków i zasypanych dróg, bla, bla, bla. Inni mieli szczęście, ot co! Albo może jakimś cudem przewidzieli taką pogodę, no nie wiem. W każdym razie, humor miałem zepsuty od samego rana. I to nawet jeszcze zanim wyjechałem na te paskudne, zaśnieżone polskie drogi. Żona z rana miała jakieś fochy, już nawet nie pamiętam, o co tym razem. Wyszedłem zły z domu, myśląc, że w pracy ochłonę, a szef doprowadził mnie prawie do białej gorączki! Poza tym, coś się w pracy zepsuło z ogrzewaniem, więc przez osiem godzin siedziałem w zimnie i zgrzytałem zębami. Cholerny dzień!
